„Księżniczka czardasza” – dyrygent brzeżanin Marek Kudra – BCK, maj 2017

Czerwiec 19, 2017

Spoglądałam raz za razem na prawo, na lewo… Wszyscy lubimy dobrą zabawę, przez cały spektakl na twarzach widzów trwa uśmiech. Aktorzy przenoszą nas w kostiumowy świat operetkowych księżniczek, tancerek i eleganckich książąt, tudzież arystokratów. Akcja zaczyna się w teatrze variete w Budapeszcie. Jest to świat lekkoduchów, którzy kochają korzystać z życia. Lubią jeść, pić, dokazywać, DSC_0290a przede wszystkim tańczyć i śpiewać. Wbrew zapowiedzianej zabawie, jawi się temat bardzo ważny dla człowieka: miłość – szlachetna, prawdziwa. Konflikty, zawirowanie, tempo, zmiana akcji, podkreślona muzycznymi hitami. Widzowie czekają na szczęśliwe zakończenie. I mimo, że momentami łza się kręci i wpada do serca, zwycięża miłość!

W pierwszym akcie dominuje czerwono-ognisty kolor, w drugim biel i jego odcienie. Z lewej strony gra orkiestra. Prowadzi ją tyłem stojący do nas, mocnej budowy dyrygent. Wchodzi gwiazda czardasza Sylvia Varescu – piękna i zgrabna jak księżniczka z baśni Andersena. Śpiewa pięknym mocnym głosem, aż dech zapiera widzom w Brzeskim Centrum Kultury. A to dopiero początek…
Wrażenia te miały miejsce dn. 20 maja 2017 r. Przyjechał do nas Teatr DSC_0126bMuzyczny Arte Creatura z operetką „Księżniczka Czardasza”. Teatr jest jedynym profesjonalnym teatrem operetkowym na terenie Śląska i największym niepaństwowym w Polsce. Tajemniczym dyrygentem jest młody, utalentowany brzeżanin Marek KUDRA, który od lat jest organistą w Kościele Garnizonowym, prowadzi Orkiestrę Księcia Jerzego Piasta, podjął pracę w Teatrze Arte Creatura.

I tak oto, mieliśmy możliwość obejrzenia najsławniejszej operetki „Księżniczka czardasza” węgierskiego autora Imre Kálmána z 1915 r. Napisał ją bardzo emocjonalnie, tuż po śmierci brata. Sprawił, że i my – widzowie rozjaśniliśmy swoje troski śmiechem. Swoją indywidualność dodał reżyser operetki Dariusz TARASZKIEWICZ, ponieważ wprowadził elementy współczesne: – Klik.. klik….klak dzwonił z tel. komórkowego do żony hrabia; koniec połączenia: – Klak. Gdy wyszło na jaw, że jego dama serca była też artystką kabaretową i odtańczyła prawie erotyczny taniec w rytmie rocendrolowego przeboju… to naprawdę na widowni się działo! Widzowie nucili razem z wykonawcami: „Choć na świecie dziewcząt mnóstwo”, „Artystki, artystki, artystki z varia”, i upragniony finał „W rytm walczyka serce śpiewa – kochaj mnie”:

(…) Usta milczą, dusza śpiewa
Kochaj mnie…
Usta milczą pieśń rozbrzmiewa
Kochaj mnie…
Cały świat dookoła, tą miłością tchnie (…)

20170520_204430W kuluarach po występie dało się odczuć radość wykonawców. Zespół liczył ok. 20 osób, wspaniali młodzi artyści i również starsi. Muzycy byli cały czas na scenie, która była dla nich trochę za mała. – Jakie wrażenia mają aktorzy?  – rozmawialiśmy z dawnym członkiem Klubu Literackiego „Brzeg”, a obecnie naszym sympatykiem Markiem Kudrą. –  Bardzo spodobała im się brzeska scena. Gdy się dowiedzieli, że będzie remont sali głównej, zmartwili się, żeby tylko nie zepsuli wspaniałej akustyki. – Co wykonawcy zapamiętają z Brzegu najbardziej? – Dziękujemy publiczności za żywe uczestniczenie w akcji. Dzięki temu bardzo lekko nam się grało – powiedział M. Kudra.

Tekst: Romana Więczaszek – Klub Literacki „Brzeg”, tel. 506 694 440

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.