Herman Zdzisław
Listopad 28, 2008 Kudowa- Zdrój
W kurorcie pięknie i radośnie
Tu marzysz wciąż o wiośnie,
Pięknej jak za młodości,
Choć teraz bolą kości.
Każdy chodzi uśmiechnięty,
Choć w środku jest pogięty.
Kudowa zdrowie mu odnawia,
A ciało z innymi się zabawia.
Stołowanie, raj na ziemi,
Gdy biesiadujesz z innymi.
Ja siedziałem i trzy damy,
Nic tu więcej nie dodamy.
Panie: Ania, Krysia i Stenia,
Jaka klasa! Są wspomnienia.
Sam miód, słodycze przy stole,
A ja mleko w szklance wolę.
Choć za to byłem potępiony,
To i tak kocham owe żony.
Za tak mile czas spędzony
Dziękuję, piękne Bony.
Boże! Broń działki nasze
Czarne chmury błyskiem straszą,
By uwłaszczyć miłość naszą,
Ziemię potem zroszoną,
Wraz z żywnością naszą zdrową.
By budować tu markety
I bogatym wielkie sklepy.
Oj, biedule nasze miłe,
Nie głosujcie na te siły.
Gdzie tu prawo, sprawiedliwość,
Gdzie hasła i uczciwość?
Zniszczyć co zostało?
Jakby biedy było mało.
Uwłaszczajmy prawem Lenina,
Stwórzmy życie jak za Stalina
My od wtedy jak tułacze.
Bóg wam tego nie wybaczy.
Koleżanki i koledzy,
Nie brakuje wam wszak wiedzy,
Brońcie prawa, udziałów
I pogońcie tych furmanów!
Ulica Witosa
Jaki szpital ten ogromny,
A w nim każdy jest ułomny.
Tyle tu bólu, zgryzoty,
Lecz do życia siła, moc ochoty.
Leży tutaj taka pani,
Która wszystko wkoło gani
I chorobę swa ukrywa,
Tajemnicą ją nazywa.
- Nie rozpraszaj rozum zdrowy,
Bo to jęzor jest dla krowy,
Umysł perłą swa okrywaj,
W sercu swoim zdrowa bywaj!
-Takie myśli daj ci Boże,
Niech i w zdrowiu ci pomoże.
Będą wszyscy podziwiali,
Jaka mądra jest ta pani.
WŁADZA
Nie ma panów, ni pańszczyzny,
a ucieka ze swej ojczyzny.
Ma tytuły, stanowisko,
żona piękna też jest blisko.
Wszystko stawia na ugory,
sam się rzuca w inne tory.
Już się chwycił i pracuje,
praca jemu- owocuje.
Taki mądry, pracowity,
to są nasze tu elity.
Taki trzon nasz kierowniczy,
w innych krajach robotniczy.
Ty się dziwisz, że biedota,
taka w Polsce ich robota.
Jak się rząd z takich składa,
nic dziwnego, że dokłada.
To jest nędza umysłowa,…już nie powiem ani słowa.
DZIEŃ PIJAKA
Pije babcia, pije dziadek,
Pije sąsiad z żoną, Władek.
Pije tata z moją mamą,
I też hrabia ze swą damą.
Piją wszyscy od kolebki,
Bo brakuje im też klepki.
Piją posły i w urzędzie.
Toteż lepiej już nie będzie.
Naród pije w świat odchodzi,
Bo od wieków z tym się godzi.
Rząd się zmienia jak pogoda.
Bo u żłobu radość i wygoda.
Tak sklejeni są w urzędach
I tak stoją do władz w rzędach.
Jaki kraiki ten milutki,
Bo tu rządzą krasnoludki.