Głuszyca, Osówka – Jesienne Spotkania z Poezją
listopad 1, 2010Dziś byłam bardzo wzruszona, bo programie TV przed Świętem Zmarłych usłyszałam, że złożono kwiaty przed tablicą upamiętniającą ofiary pomordowane w Tajemniczym Podziemnym Mieście Osówka. Było to w Głuszycy – moim mieście rodzinnym, gdzie spędziłam beztroskie dzieciństwo, o niczym nie wiedząc. Miejsce kaźni i grozy, filia obozu Gross – Rosen udostępnione zostało zwiedzającym. W naturalnych, trudnych warunkach, w błocie i ciemnościach, wędruje się długimi korytarzami w masywie Włodarza w Górach Sowich, słuchając przerażających opowieści przewodnika. Wyobraźnia wrażliwego człowieka nasuwa sceny z czasów wojny: katorżniczą pracę więźniów, którzy wiedzieli, że już nigdy nie wyjadą na powierzchnię. Ekspozycje fotografii, broni, narzędzi tortur…dopełniają obraz, który na zawsze zostaje w pamięci. Wódz Hitler chciał zrealizować swój „genialny” plan: ukryć laboratoria, w których powstawała tajna broń, mająca na celu podbicie całego świata! Nie zdążył.
Współzałożycielem muzeum jest Stanisław Michalik, były burmistrz Głuszycy, z wykształcenia historyk. Obecnie jest dumny, jak pisze w czasopiśmie Głos Głuszycy (paźdz. 2010), bo od czasu powstania Osówki, czyli od 15 lat, stała się ona wspaniałą atrakcją turystyczną, o której głośno również za granicą.
S. Michalik zaprosił członków Klubu Literackiego „Brzeg” na Jesienne Spotkania z Poezją. Kolo reprezentowałam tym razem sama, ale w towarzystwie naszego zbioru wierszy „Szukam obrazów wśród niepokojów”. Jedno ze spotkań odbyło się w Publicznej Szkole Podstawowej nr 3 w Głuszycy, której dyrektorem jest Dorota Hałas. Towarzyszył mi poeta górnik z Górnego Śląska Marek Juszczak, głuszyczanin. Niezapomniane, wdzięczne oczy uczniów, ciekawe świata, zadające mnóstwo mądrych pytań dotyczących pisania, są dla twórcy wspaniałym dopełnieniem. Mowa była o poszanowaniu małej ojczyzny, o zbieraniu wspomnień, o trudzie pisania. Proces tworzenia to uświadamianie sobie swojej niedoskonałości. Trzeba pokory, ale zawsze podporą jest kontakt z odbiorcą.
Tu kontakt był inspirujący, a niedawno jego przedłużeniem stała się wymiana myśli z młodymi twórcami, którzy piszą maile z utworami na stronę klubu. Uczniowie z szacunkiem, odświętnie ubrani, recytowali nasze wiersze z kraju lat młodości. My dopełnialiśmy wybranymi utworami i słodyczami z brzeskiej „Odry”, dzięki fundatorowi, którym był Związek Nauczycielstwa Polskiego O/Brzeg.
Wszystko w obecności rodziców, nauczycieli i miłych gości. W tle widniała gazetka o nas i naszej twórczości, przed nami leżały ładne pamiątkowe foldery.
Znów poczułam dumę i wzruszenie, że oto w mieście, coraz bardziej znanym na świecie, i ja zaznaczam swój ślad.
Romana Więczaszek

