„Radostowa” – kwartalnik społeczno-kulturalno-literacki, nr 10, grudzień 2024

luty 17, 2025

„RADOSTOWA” – ILUSTROWANY KWARTALNIK SPOŁECZNO – KULTURALNO – LITERACKI. Rok założenia 1936. Ukazywał się do 1939 r. Reaktywowany w 1997 r. Nagrodzony przez Ministerstwo Kultury w 2006 r. i Marszałka Województwa Świętokrzyskiego w 2007 r.

Pismo wydaje Fundacja Kultury „Radostowa” w Starachowicach, redaktorem naczelnym jest Antoni Dąbrowski – dziennikarz, literat, wydawca, który od lat skupia wokół pisma ważne nazwiska z literatury. Mamy tu różnorodność treści, form, ilustracje ciekawych wydarzeń, publikacje poezji i prozy. Bardzo ważne są odniesienia do rzeczywistości oraz rozmaite nowiny literackie.

Aktualny numer sprawił mi przyjemność, gdyż zamieszczono  w nim recenzję mojej książki „Nasze cienie zatańczą (Opole, 2023) pióra Jerzego Stasiewicza z Nysy – literata, krytyka literackiego, autora kilkunastu książek prozą i wierszem.

Jerzy to pracowity i niezwykle usłużny człowiek. Dzieli się ciekawie swoimi umiejętnościami czytania głębi różnych autorów, czyni to wnikliwie i dokładnie. Z jego tekstu żywcem wynika, że czyta wybranego autora od początku do końca lub odwrotnie, co jest nieważne. Po czym zagląda między wiersze, wszak Autor to taki stwór złożony, że lubi dzierżyć w swoim świecie tajemnice.

Wspominałam już kiedyś, że mało rozmawiamy ze sobą, coś nie ma okazji (zniknęły Najazdy Poetów na Zamek Piastów z powodu śmierci Janusza Wójcika, na zdjeciu powyżje: śp. Danusia Kobyłecka, Jerzy Stasiewicz i JA na moim spotk. autorskim w MBP w Brzegu)), a jednak tekst związany z moim tomem jest prawdą, odkrywa to, co dla innych jest przykryte. Czyni to w symbiozie z redaktorką i autorką słowa wstępnego Urszulą Małgorzatą Benką (zdjęcie po prawej, Wrocławskie Stowarzyszeni Twórców Kultury) – dr nauk humanistycznych, poważaną literatką i eseistką z Wrocławia.

RECENZJA

Jerzy Stasiewicz – Nasze cienie zatańczą w mroku słońca (w: pisarze.pl, Akant/2023, Radostowa, nr 10, 2024). Na zdjęciach poniżej wspomnienie z 2018 r. 

14 listopada 2023

Nie ma Romana Więczaszek szczęścia do krytyki literackiej. Przechodzą jej książki jakby obok głównego nurtu omówień. A przecież opublikowała naprawdę godne uwagi tomy, że wymienię: Krąg (Opole 2007), Spacery wierszem (Kraków 2009), Że jesteś… (Kraków 2010), Słowa jak liście (Kraków 2013), Krople ze źródła (Kraków 2018). Po tegoroczny: Nasze cienie zatańczą” (Opole 2023) z redakcją literacką i słowem wstępnym Urszuli Małgorzaty Benki. Przy poprzednich pochylali się: Renata Blicharz, Zbigniew Kresowaty, Jacek Lubart-Krzysica, Kazimierz Burnat.

 

Romana to: członkini Nauczycielskiego Klubu Literackiego w Opolu. Uczestniczka działań Krakowskiej Konfraterni Poetów i podpora organizacji ostatnich Najazdów Poetów na Zamek Piastów Śląskich w Brzegu. Dzieło życia śp. Janusza Wójcika. Co było/jest przyczyną trwającej latami ciszy? Może fakt pomieszkiwania w Brzegu? Tu sztandarami udekorowało miasto: Stowarzyszenie Żywych Poetów, propagując nowe zjawiska w literaturze – cokolwiek to znaczy?! – spychając wszystko co dalekie od ich ideologii do katakumb niebytu… A może upraszczam? Romana po prostu potrzebowała czasu na tzw.  „dłuższy rozbieg”. Okrzepnięcie w „krzyku” własnego wiersza, stając wobec wielu pytań i paradoksów. Może pomogła przeprowadzka do Wrocławia i kontakt z tamtejszym środowiskiem. Przecież nie raz spotykałem ją w Domu Muzyki i Literatury. A może… głębia lustra?

Ja odniosę się do tegorocznego zbiorku. Cytując fragment wstępu: „W tych wierszach wyczuwa się niepewność co do wyboru między naturą a ideą, jasna strona zdaje się na chwilę objawiać swoje mroczne studnie”. Z czego tłumaczy Agnieszka Patkowska w dołączonych do zbiorku refleksjach o psychice – wiem już skąd tytuł – „Człowiek nie zdaje sobie sprawy, że jego moc tkwi w objęciu swojego cienia. To ta wyparta, niezauważona i niechciana część, którą nosi w sobie i robi wszystko, by tam nie zajrzeć”. Mnie nasuwa się „Mądrość Pustyni” Thomasa Mertona – „Poszukiwali Boga, którego mogli odnaleźć sami, nie zaś >>otrzymanego<< od kogoś w ustalonej, stereotypowej formie”.

Widnokrąg w głąb daleko
nienasycone słońce
Płatki
spadają wprost na ból

Jesteśmy razem
spoglądamy w dół na zieleń
Trzeba nam iść
po ziemi
która oddycha coraz wolniej

Więc ucieczka. Wyjście ze współczesnej niewoli – domowej, małżeńskiej, pracy, sąsiedztwa, szeroko rozumianego otoczenia – wiąże doświadczenie samotności. Tu chyba z własnego wyboru. Odwrotnej strony lustra. Złotej kraty gigantycznego domu. Tanatosa chadzającego nocą po niezliczonych schodach. Jest ona niezbędna, jeśli pragnie się spotkać/dotknąć Siłę Wyższą/ Sprawczą, tak ważną dla człowieka–artysty! Snującego głęboką refleksję nad samym sobą i drugim człowiekiem. Z świadomością złożonego charakteru egzystencji i supła kazusu frapujący zbiorowość z życiem duchowym jej członków. Dlatego Romana Więczaszek w ostatnich trzech wersach wiersza „Dziwna wiosna” – zastosuję cykl zdaniowy – konstatuje: „Trzeba nam iść po ziemi która oddycha coraz wolniej”. A może należałoby przyimek po zastąpić przyimkiem do… Wszak wszyscy TAM podążymy. Poeci łodzią Charona.

Nie bez znaczenia jest tutaj miejsce urodzenia poetki: Głuszyca w Górach Sowich. Na obrzeżach której znajduje się „Osówka”. Podziemne Miasto nazistowskiego (niemieckiego) projektu „Riese”. Z dziesiątkami ogromnych hal i dwoma kilometrami korytarzy. Tu prawdopodobnie hitlerowscy naukowcy prowadzili prace związane z uranem i ciężką wodą. Tu z wyczerpania zmarło (zostało dobitych) kilka tysięcy robotników przymusowych. Tu podobno ukryto „złoto Wrocławia”, setki zakazanych ksiąg i apokryfów. Duchy nieżyjących i tajemna wiedza okalają niewidoczną mgłą grzbiet masywu Włodarza o stromych zboczach i krótkim wierzchołku, wyrastającym na 16 m z południowego zbocza Moszny. Tutaj w dzieciństwie i wczesnej młodości przyszło żyć (przesiedlenia) Romanie Więczaszek. „Tu drzewa z dzieciństwa / mają się nadal dobrze / (…) / gdzie dziecinna huśtawka / i bliscy na mlecznej drodze / (…) / oraz drzwi z klamką / dla mnie świętą”. Bezwiednie będąc „napromieniowana martwym życiem i głuchym krzykiem zła”. Stąd świat jej poezji nie ma mentalności tekstowej, istotny jest charakter oraz silny styk aspektów cielesnego i duchowego. W poprzednich tomach ogromne nagromadzenie na kartach oprócz wiersza/wierszy, szkiców, rysunków, malowideł, kolaży temu zaświadcza!? To moje odczucie. Nie norma!

Zatrzymajmy się na chwilę w pędzie codzienności nad wierszem „Powrót ojca”, pokolenia, którego dziś żyją nieliczne jednostki? A ja znałem tylu! Pamiętam wszystkich. Ich opowieści – palące serce żelazem – w kuźni ojca zimą, przednówkiem, w czas klepania lemieszy, podkuwania koni.

Powracam znany
i nieznany
Niosę w sobie płacz
huk wystrzałów
za mną śmierć i pył

Kiedyś zbierzemy fragmenty
by zacząć od nowa

Na schodach ślady kroków
już wiem
co jest pod wytartym śladem

Jaki gwar!

Dzieci posłusznie
bawią się w wojnę

Już początek wiersza nakreślony przez poetkę przenosi nas do mitycznego świata wędrówki i powrotu w przestrzeń i czas z jego motywem: Odyseusza (powrót spod Troi do rodzinnego domu na Itakę – dziesięć lat), Tezeusza (idącego labiryntem zabić potwora Minotaura, pomoc pięknej Ariadny dającej nić), Ikara (skrzydła z piór spojonych woskiem – zbudowane przez Dedala więźnia króla Krety Minosa, pragnącego uwolnić siebie i syna – wznoszą ich ponad ziemię. Lecą na Sycylię. Ikar niepomny przestróg, zafascynowany awiacją wzlatuje zbyt blisko gorącego słońca. Temperatura roztapia spoinę Ikar wpada do morza i ginie). Wieloznaczeniowość – domena Romany Więczaszek – wiedzie nas ku zaskakującym przesłaniom. Utwierdza „tutejszy/nie nasz” Isaac Bashevis Singer (ur. 1902 r. w Leoncinie, od 1935 w USA) opisując – powieść Dwór – powrót naszych praojców z syberyjskiej katorgi. Rozpitych z kobietami o skośnych oczach, gromadką dzieci. A przecież tu w ziemi, o którą walczyli pozostały ślubne pod opieką/na łasce krewnych. Bo dwory poszły w konfiskatę. Parcelację gruntów po zniesieniu pańszczyzny. Całkowicie inny obraz żołnierza tułacza odkodowuje się w umysłach czytelnikom wyedukowanym w Polsce Ludowej (PRL). Za sprawą Władysława Broniewskiego. Wtedy naczelnego poety–rewolucjonisty. – Notabene uczestnika wojny polsko–bolszewickiej i żołnierza armii gen. Andersa. – Dziś niesłusznie wypędzonego za ścianę milczenia. Tu „Ze spuszczoną głową, powoli / idzie żołnierz z niemieckiej niewoli. // (…) Jego pułk rozbili pod Rawą, / a on bił się, a on bił się krwawo, // szedł z bagnetem na czołgi żelazne, / ale przeszły, zdeptały na miazgę. // Pod Warszawą dał ostatni wystrzał, / potem szedł. Przez ruiny. Przez zgliszcza. // Jego dom podpalili Niemcy! / A on nie ma broni, on się nie mści… // (…) bez broni, bez orła na czapce, / bezbronny na ziemi–matce”.

Romana Więczaszek jest najbliższa prawdy: „za mną śmierć i pył”. Żołnierze po obu stronach: zadają ból, mordują. W wojnach nie ma zwycięzców i pokonanych… tylko pokrzywdzeni. Poetka odnosi się bezpośrednio do wyobraźni, do intuicyjnego poznania „Jaki gwar! / Dzieci posłusznie / bawią się w wojnę”. (…) „Jeszcze później / pierwszy uśmiech”.

Tutaj Słowo jest narzędziem, w którym objawia się oraz inspiruje wyobraźnię duch. Czujemy pokorę wobec tajemnic: życia, kosmosu, przeszłości, istnienia, przyszłości. Czasem wydaje mi się, że poetka – motyl poezji jak ją nazwałem kiedyś – wypowiada nas samych. „Pukasz w nadgryzione drzwi / za nimi człowiek”. JA, TY „Na krętych korytarzach (…) odgrodzeni (…) w oczach świt (…) drzazga przeszłości (…) Stoły zestawmy razem / mogą być na różnych poziomach / (…) Czy trzeba tyle twarzy / żeby uwierzyć w Człowieka?”
Uwierzmy w Siebie Samych!!!

Jerzy Stasiewicz

……………………………………………..
Romana Więczaszek: Nasze cienie zatańczą P.Z. „Solpress” sp. z o.o., Opole 2023, s.100

……………………………………….