„Radostowa” – nr 4-6/ 2025
lipiec 23, 2025
„Radostowa” – rok zalożenia 1939, kwartalnik społeczno-kulturalno-literacki, nr 4/2025,
wydawany w Starachowicach, woj. świętokrzyskie.
Dziękujemy Redakcji, zwlaszcza red. naczelnemu ANTONIEMU DĄBROWSKIEMU
za wiosenno-letnie zaistnienie w czasopiśmie autorów Klubu Literackiego „Brzeg”
(wg indywidualnego zgłoszenia):

Regina Chiciak, Iwona Dobrogost, Maria Gadek-Burzyńska, Elżbieta Klimek, Aleksander Sadowiński, Marian Smogur, Romana Więczaszek, Stanisława Ziobrowska, Lilia Gebauer.
Dziękujemy także za wkładkę, na której są fotografie z promocyjnych spotkań naszego almanachu: „Wystarczy uśmiech”.
………………………………………………………………..
REGINA CHICIAK
Jeszcze się tak nie zdarzyło
Jeszcze trochę cierpliwości,
a na pewno wiosna napisze
list pełen miłości,
rozpłynie się po świecie,
zazieleni, rozkwitnie kwieciem.
Przecież znasz ją od tylu lat,
każdego roku odwiedza świat.
Jeszcze się tak nie zdarzyło,
żeby któregoś roku
wiosny nie było.
I w tym roku
świeżością pomaluje świat
i zapachem kwiatów
oszołomi nas.
Serce radośniej w sercu zabije
i na nowo poczujesz,
że żyjesz.
IWONA DOBROGOST
Piwonia
Na początku wypuściła pierwsze listki w stronę słońca, pełna lęku przed nieznanym światem. Każdego ranka ciepły wiatr opowiadał jej o wielkich balach w pałacach pełnych przepychu. Opowiadał o uroku wystrojonych dam w najmodniejszych sukniach. Piwonia karmiona dobrą myślą, wypuściła pierwsze pąki.
Z każdym dniem coraz bardziej pogrążona w marzeniach, promieniała radością, ale gdzieś w środku odczuwała tęsknotę za tym, co nieznane. Nie wystarczał jej ani śpiew słowika w ogrodzie, ani pochwały ludzi podziwiających jej urodę, czegoś brakowało. Czuła się nieco samotna i niespełniona. Wszystkie dni wydawały się takie same.
Nagle ktoś odciął jeden z pąków Piwonii i schował do kieszeni. Wokół niej zrobiło się ciemno i ciasno. Słyszała tylko miarowe kroki. Po chwili jednak światło dobiegające ze szczeliny stało się coraz jaśniejsze. Kwiat Piwonii położono na miękkim materiale, wokół panował gwar. Była w środku weselnej altany na honorowym miejscu, blisko młodej pary. Jedna z druhen przypięła kwiat do włosów przyszłej oblubienicy.
Rozbrzmiał marsz weselny, to przywołało Piwonię do rzeczywistości. W końcu została zauważona, poczuła się szczęśliwa! Nim zwiędła, dotknęła dobrych chwil, zrozumiała, co to jest miłość. Oczy zakochanych były pełne blasku i żaru, królowała młodość i to, co niejeden poeta próbował opisać w kilku strofach wiersza.
Miłość pielęgnowana jak kwiat Piwonii przetrwa, karmiona dobrą myślą wkrótce zakwitnie ponownie.
MARIA GĄDEK-BURZYŃSKA
Może kiedyś
Gdy staliśmy wtuleni,
księżyc oświetlał Twoją twarz,
powtarzałeś słowa, które dobrze znam:
Może kiedyś…
Boże, jak często je słyszałam!
I w deszcz, i silny wiatr, który tłukł gałęziami.
Wiedziałam przecież od dawna,
że bardzo się kochamy,
lecz uparcie powtarzałeś:
Może kiedyś…
Naszą miłość przeniosłeś w odległe lata,
nie żal Ci było uciekającego czasu,
a teraz pozostały tylko słowa,
które znów powtarzasz w księżyca blasku:
Może kiedyś…
Widzisz, co się stało?
Ta przestrzeń między nami…
już nie do odrobienia, zostaliśmy sami.
Tam wysoko szybujesz,
może spotkasz się z Aniołami?
Dziś wieczorem znów powtarzam:
Może TAM się kiedyś spotkamy.
ELŻBIETA KLIMEK
Poeta
Mój przyjaciel Poeta
spotkał Wiosnę tej wiosny.
Jest cudownie zamyślony,
zakochany
radosny.
Cudnie Wiosno,
że jesteś,
Cudnie Wiosno,
że przyszłaś,
zostań trochę na dłużej
w moim sercu
zrób przystań.
Bądź mi Muzą,
Poezją,
przyjaciółką, kochanką,
iskierką nadziei,
życiem.
Uwij w sercu mieszkanko.
i pozostań
na dłużej,
I pozostań na zawsze
zimą, latem, jesienią.
Otul serca się płaszczem.
ALEKSANDER SADOWIŃSKI
Endomondo*
Dla miłych koleżanek
Na wycieczkę rowerową wybrały się dziewczęta,
u każdej z nich mile buzia uśmiechnięta.
Do dworca kolejowego rowerami dojechały
i rowery do pociągu zapakowały.
Pozajmowały w przedziałach miejsca wygodnie,
a każda z nich miała innego koloru spodnie.
Gdy usłyszały maszynisty gwizdania,
koła pociągu ruszyły po żelaznej drodze,
a rowery stały oparte na jednej nodze.
Podczas jazdy mile sobie rozmawiały,
endemonda kilometry przebyte pokazywały.
Dojechawszy pociągiem do miejsca przeznaczenia,
wyłączyły endemondo i przecierały oczy ze zdumienia,
że w tak krótkim czasie, bez wysiłku
pokonały trasę,
gdy rowery były w stanie spoczynku.
*endomondo – aplikacja na urządzenia mobilne, monitoring dokonań sportowych, serwer został zamknięty w 2020 r.
MARIAN SMOGUR
Kwiaty i nastrój
Podziwiam cięte róże w wazonie,
urodę ich wzrokiem nieustannie chłonąc.
Szczęśliwy jestem, że w oczach mych płoną,
choć intensywniej, wonniej – na zagonie.
Te tulipany po przespanej zimie
złe ludzkie emocje na długo ostudzą,
pąk tulipana, jeśli się w pełni rozwinie,
przynosi radość w dzień wiosenny ludziom.
Teraz już niestety, tulipan przekwita,
omdlałe płatki róży na blat stołu siadły,
tulipanem nie będę mógł się żegnać i witać.
Uroczysty nastrój – upływ czasu skradł mi.
ROMANA WIĘCZASZEK
Decyzja
Za nimi męki Tantala,
drzwi się zamknęły z krzykiem.
Jeszcze trochę miłości
w przestrzeni, daj Boże!
Bał się sam siebie,
lecz w tonacji wiosennej
ludzie drzewom podobni,
chcą dotykać się ramionami.
I tak szedł w głąb siebie,
już robił dwie kawy
w makowych filiżankach.
– Będziemy dni następne wymyślać
i słowa bez ozdób.
A ona?
Gdy drzwi się zamknęły,
była w siódmym niebie.
STANISŁAWA ZIOBROWSKA
Sen I
Aksamitna
szafirowa pościel
haftowana srebrną nicią
wzór odbitych marzeń
ściągniętych z blasku księżyca
Delikatność twego oddechu
słowa melodii
nuty zapisane głęboko
w podświadomości snu
innego świata
Krople wody rozrzuca
wiatr znad oceanu
i ziarenka piasku
pieszczone dotykiem fal
Zostawiłam uchylone drzwi
Noc
Ciemność
nie będzie straszna
Twoja miłość
powróci do mnie
LILIA GEBAUER
Marzenia 6-latki
Biegała boso po podwórku, łące, po piaszczystej drodze, taplała się w kałużach. W czasie deszczu brodziła w bajorkach i przydrożnych rowach, kaleczyła bose stopy na ścierniskach. Nie widziała nigdy prawdziwej lalki, ale sama ją tworzyła, jak umiała, z pąków i kwiatów malwy. Z gliny lepiła małe ludziki.
Była jedną z wielu wiejskich dzieci lat 50. ubiegłego wieku. W ubogim domu i gospodarstwie rodziców ciężko pracujących na roli, ,,królowały” książki czytane przez dorosłych. Zapragnęła i ona poznać tajemnicze, czarne znaczki, w które wpatrują się starsi, opowiadają ciekawe historie, bajki, śmieją się, a nawet płaczą. ,,Nauczcie mnie czytać, nauczcie mnie czytać’’– błagała, plącząc się między rodzeństwem, które opędzało się od niej jak od uprzykrzonej muchy, zajęte własnymi sprawami.
Swoje marzenia spełniła dopiero w szkole. Szczęśliwa, że nareszcie potrafi poznawać niezwykłe przygody książkowych bohaterów, świat przyrody i zwierząt, więc do szkoły chętnie dreptała i uczyła się czytać.
Wciąż czyta i nadal się uczy, mimo senioralnego wieku.
………………………………………………………………….