EDMUND BORZEMSKI w Kawiarence Między Wierszami w Brzegu – 13.04.2026

kwiecień 8, 2026

EDMUND BORZEMSKI – Urodził się w 1959 r. w Opolu, ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną. Historyk, poeta, krytyk literacki, animator kultury wraz ze swoimi Rodzicami (mama Stanisława, ojciec Zdzisław zm. 2002 r.). Mieszka w Korfantowie.

Od urodzenia jest osobą niepełnosprawną, jednak z odwagą rodziców i swoją – korzystał z „normalnej” edukacji, jak mawia w wywiadach. Był nauczycielem, również pracował w Centralnym Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach, w którym mama Stanisława kierowała Działem Oświatowym, nagrodzona wiele razy, w tym niedawno Brązową Odznaką Gloria Artis. Borzemski powołał znany Konkurs Poezji Jenieckiej, pomaga organizacyjnie, zasiada w jury. Odbył setki spotkań autorskich.

Od kiedy pamięta lubił czytać i recytować wiersze. Szczęśliwie na jego drodze znaleźli się ludzie, którzy zauważyli w nim talent do słowa pisanego. Byli to: ZBYSZKO BEDNORZ (śp. poeta Opolszczyzny), prof. STANISŁAW S. NICIEJA (twórca Uniwersytetu Opolskiego, autor cyklu Kresowa Atlantyda), HARRY DUDA (znany literat z Opola, duży dorobek pisarski) oraz śp. JANUSZ I. WÓJCIK (samorządowiec, poeta, organizator Najazdów).

Niesłabnącym zainteresowaniem Autora są samochody, jest świetnym kierowcą. Tę sprawność rozwijał u boku ojca od 5 życia. To jego prawdziwy, niezależny świat, to okno na świat. Lubi też być ekspertem w testowaniu samochodów.

Pierwsza książka poetycka Edmunda powitała świat w 1992 r. Wydał kilkanaście tomów poezji, publikuje w licznych antologiach, jest autorem wielu artykułów historycznych i literackich oraz współautorem albumów regionalnych, drukował wiersze w licznych czasopismach.

Borzemski bywał corocznie na Najazdach Poetów na Zamek, którego program ułożony przez J. Wójcika, dotyczył rozmaitych miejsc spotkań (Kraków też). Mile wspominam pracę z Edmundem w komisji Turnieju Poetyckiego. Jego słowo było ważne, J. Wójcik to szanował.

Wspominam też mój wyjazd jako polonistki z młodzieżą na konkurs w Łambinowicach. Siedzieliśmy na widowni daleko z tylu, ale gdy usłyszeliśmy niezwykle barwne wystąpienie, świetnym językiem literackim, powstaliśmy z miejsc, żeby lepiej słyszeć i widzieć. To był Edmund.
Na spotkaniu w Nauczycielskim Klubie Literackim w Opolu, do którego wstąpiłam, Edmund był pierwszym autorem, który wypowiedział się na temat mojego wiersza. Dziękuję, dodałeś mi skrzydeł.

Dziś przybył do nas z tomem „Garbus odchodzi”, który wywołał we mnie smutek i dużo emocji. Poeta z żalem żegna się ze światem, mając pewność, że na pewno w tej najtrudniejszej podróży znajdzie się obok bliskich. Wyznaje prawdę, że jest „galernikiem przykutym do wioseł”, wątpi w istnienie Boga, ale również wyraża pokorę. Z czułością oddaje hołd mamie, tacie i wybranym Przyjaciołom.

W uznaniu osiągnięć i zasług w dziedzinie kultury uhonorowany tytułem „Zasłużony dla Gminy Korfantów”, „Honorowy Obywatel Gminy Łambinowice” oraz Odznaką Honorową „Zasłużony dla Województwa Opolskiego”.

Jest członkiem Związku Literatów Polskich, Konfraterni Poetów w Krakowie, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego w Katowicach, Nauczycielskiego Klubu Literackiego w Opolu oraz Niemodlińskiego Towarzystwa Regionalnego.

………………………………………………….

Wiersz E. Borzemskiego „Egzaminy” posiada motto, które jest zaczerpnięte z przejmującego wiersza Bolesława Leśmiana „Garbus”(wyśpiewała Ewa Demarczyk). Garb w wierszu  ma własną świadomość, zależny jest całe życie od człowieka-garbusa, który teraz umiera. Garb jak dobry przyjaciel, obecny jest zawsze, lecz czuje żal.

Tacy ludzie sprawni inaczej, są wśród nas. Obdarzeni przez Boga pięknymi talentami, uczuciowi, z wieloma dolegliwościami, ale dzięki wytrwałości – mający duże osiągnięcia.

…………………………………………………………………………………

EGZAMINY (aut. Edmund Borzemski)

Motto:

Mrze garbus dosyć korzystnie:

W pogodę i w babie lato (…)

(Bolesław Leśmian, „Garbus”)

 

Najłatwiej

było mi

nauczyć się

dzieciństwa.

Czerpałem miłość

garściami.

 

Egzaminu z dojrzałości

nie zdałem do dziś —

nie odpowiedziałem światu

na kilka poważnych pytań.

 

Szczęście, które miało być

nagrodą — teraz

hen za horyzontem

zapatrzone w inne

twarze.

 

Teraz zdaję

ostatni egzamin —

pod nazwą starość

z garbem tego, co przeszło.

 

A hieroglif przyszłości

stale nie do odczytania.

………………………………

GARBUS (aut. Bolesław Leśmian)

Mrze garbus dosyć korzystnie:

W pogodę i babie lato.

Garbaty żywot miał istnie,

I śmierć ma istnie garbatą.

Mrze w drodze, w mgieł upowiciu,

Jakby baśń trudną rozstrzygał,

A nic nie robił w tym życiu,

Jeno garb dźwigał i dźwigał.

Tym garbem żebrał i tańczył,

Tym garbem dumał i roił,

Do snu na plecach go niańczył,

Krwią własną karmił i poił.

A teraz śmierć sobie skarbi,

W jej mrok wydłużył już szyję,

Jeno garb jeszcze się garbi,

Pokątnie żyje i tyje.

Przeżył swojego wielbłąda

O równą swej tuszy chwilę,

Nieboszczyk ciemność ogląda,

A on – te w słońcu motyle.

I do zmarłego dźwigacza

Powiada, grożąc swą kłodą:

„Co ten twój upór oznacza,

Żeś w poprzek legł mi przegrodą?

Czyś w mgle potracił kolana?

Czyś snem pomiażdżył swe nogi?

Po coś mię brał na barana,

By zgubić drogę w pół drogi?

Czemuś łbem utkwił na cieniu?

Z trudem w twych barach się mieszczę!

Ciekawym, wieczysty leniu,

Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?

……………………

Tekst: Romana Więczaszek