Wakacje i morze! – Sianożęty – sierpień 2026 –

sierpień 13, 2026

SOLATOR – to wieloznaczeniowa nazwa ośrodka wczasowego w Sianożętach, blisko Ustronia Morskiego, a do Kołobrzegu 11 km. Bardzo wakacyjnie różne znaczenia słowa SOL nam się sprawdziły. Ludzie pracujący inaczej z Polskiego Związku Emerytów i Rencistów z Brzegu świetnie skorzystali z uroków Bałtyku oraz miejscowości.

Sprzyjał temu „ogród rozrywek”, czyli duży teren z ławkami, stołami i sceną-miejscem organizacyjnym, również pomyślano o zadaszeniu. Sympatyczni wczasowicze z Kielc (druga grupa odpoczywająca w Solatorze) bawiła się z nami, a był z nimi DJ. Zapraszaliśmy się nawzajem. Jednym słowem: dźwięk SOL w muzyce świetnie się sprawdził, choć trawa od tańczenia nieco ucierpiała i nam przykro.

Prawie cały czas słońce było z nami, nie mogło być inaczej, gdyż SOL, to rzymski Bóg Słońce. Czuliśmy się wyróżnieni tym bardziej, że doba nasza liczyła więcej niż 24 godz., bo to było miejsce jedyne na mapie świata, zaopiekowane przez planetę Mars (SOL, czyli doba marsjańska trwa 24 g. 39 min.) i przez opiekuna grupy Janusza, który bardzo o nas dbał, serdecznie pomagała małżonka Janina. Dziękujemy wszystkim Organizatorom z brzeskiego oddziału Związku Emerytów!

Mimo tego, trochę czasu nam brakowało, gdyż konieczne było plażowanie, spacerowanie z jodem pod pachę, jeżdżenie meleksem po okolicy, również panorama z najwyższego piętra hotelu, molo w Ustroniu, Skansen Chleba i pyszne lody, a także inne ciekawe etc.

Wiemy już, że SŁOWO NIE ZNA GRANIC! No i „…wpłynęliśmy na suchego przestwór oceanu…”, bo ocean, to dla nas morze uśmiechniętych dni. Między jedną falą, a drugą – w słońcu „Solatora” pojawiły się wersy, które wraz z podziękowaniem, serdecznie dedykuję uroczym Wczasowiczom . Upamiętnione zostaną w moim nowym zbiorze poezji pt. „Na przestrzał” (jeszcze nie wiem, który wiersz, może poradzicie?):

„Ku słońcu”/ aut. Romana Więczaszek

Brzeg morza w dolinie kołyski,

odległy o cały świat!

Powoli tam idziemy

w głębi milczenia.

Prawdziwie – tu JESTEŚMY!

Wibrują wonie,

falują mewy,

a Ty stoisz w promieniach

zachodu

lub znikasz…

Nasze są niebo i gwiazdy,

które świecą tylko w ciemności,

gdzie setki uśmiechów.

……………………………………………….

„Zdążymy” 

Jeszcze jeden gest,
choć blasku w nas mało.
Słyszysz z nieba śpiewanie?
Pisk mew i szmer fal?
Chcę milczeć z Tobą,
milczenie, to śpiewanie Bogu.
Coś na pewno się zdarzy.
Przecież mewa cieszy się wiatrem
i nie myśli o strachu.
Jeszcze czas,
aby mieć urojenia,
aby wariować i być blisko,
całkiem blisko,
aż do utraty…

………………………….

Art. Romana Więczaszek